poniedziałek, 29 grudnia 2014

Spotkanie towarzyskie na krzaku

Jest trochę cieplej, niż wczoraj, można obserwować ptaki bez ryzyka zamarznięcia. Mewy gdzieś wygnało, jeszcze wcześnie rano latały po osiedlu, a w okolicach południa nad polami ich w ogóle nie było. Koło nasypu kolejowego rośnie jeden spory krzak, bardzo lubiany przez ptaki i zwykle licznie przez nie oblegany. Dziś ptak był tylko jeden - na wystającej gałęzi siedziała smętnie znudzona pustułka. A ptasie życie towarzyskie kwitło ze zdwojoną energią na innym krzaku, nieco oddalonym od tego z nieproszonym pustułkowym gościem. Siedziały napuszone kosy i pogwizdywały, odzywały się trznadle, które robiły najwięcej ruchu, zaplątał się tam nawet jeden potrzos, który później podleciał bliżej mnie na ścieżkę i tam samotnie żerował. Po chwili zjawiły się też gile, które dołączyły do ekipy na krzaku. Później grupa gili się rozdzieliła - część obsiadła nawłocie tak, że przyginały się prawie do ziemi, a kilka wylądowało na krzaku porośniętym owocami. Jedna samiczka siadła na wprost mnie i bardzo nieelegancko zajadała się tymi owocami, z dziobem umazanym "od ucha do ucha". Będzie miała kolekcję śmiesznych zdjęć.

Idąc do pracy napotkałam kolejne gile, tym razem aż siedemnaście, oblepiające jedno drzewo niczym dorodne owoce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz